Jestem po lekturze książki Johna Battelle’a pt. ‘Szukaj. Jak Google i konkurencja wywołali biznesową i kulturową rewolucję’ (tytuł oryginalny: The Search. How Google and Its Rivals Rewrote the Rules of Business and Transformed Our Culture). Autor jest redaktorem magazynu Wired i założycielem The Industry Standard.
Spodziewałem się nieco więcej. W tekście pojawiają się takie ‘kwiatki’: “Odsyłacz po odsyłaczu, kliknięcie po kliknięciu, tworzymy prawdopodobnie najtrwalszy, najpotężniejszy i najważniejszy artefakt kulturowy w historii ludzkości…”, albo: “W ciągu kilku ostatnich lat wyszukiwanie stało się uniwersalną metodą nawigowania po wszechświecie informacji..”. ???
Nie zmienia to faktu, że oprócz banalnych, nic nie wnoszących, ‘amerykańskich’ akapitów, pojawia się w książce kilka doskonałych fragmentów. W mojej, subiektywnej klasyfikacji mocnych miejsc książki, zdecydowanie przoduje rozdział 8. (Wyszukiwanie, prywatność, rząd i zło). Battelle pisze tam m.in. o ustawie USA PATRIOT, która pojawiła się w Kongresie Stanów Zjednoczonych tydzień po atakach z 11 września 2001 roku (weszła w życie 6 tygodni po zamachach!!!). Była to radykalna redefinicja istniejących w porządku prawnym Stanów Zjednoczonych ustaw związanych z kategoriami prywatności i nadzoru, która istotnie (już nie tylko na poziomie dociekań i domysłów futurologicznych) zmieniała poglądy na temat możliwości ‘podsłuchiwania’ strumienia kliknięć użytkowników Internetu – zgodnie z ustawą rząd Stanów Zjednoczonych może domagać się od takich firm jak Google ujawniania (na żadanie i w tajemnicy) bardzo szczegółowych informacji.
A poza tym? Brakuje mi w tekście odniesienia do zjawiska redundancji, które przecież determinuje współczesne myślenie na temat wyszukiwania (szukania i znajdowania w sieci).
Spodziewałem się nieco więcej. W tekście pojawiają się takie ‘kwiatki’: “Odsyłacz po odsyłaczu, kliknięcie po kliknięciu, tworzymy prawdopodobnie najtrwalszy, najpotężniejszy i najważniejszy artefakt kulturowy w historii ludzkości…”, albo: “W ciągu kilku ostatnich lat wyszukiwanie stało się uniwersalną metodą nawigowania po wszechświecie informacji..”. ???
Nie zmienia to faktu, że oprócz banalnych, nic nie wnoszących, ‘amerykańskich’ akapitów, pojawia się w książce kilka doskonałych fragmentów. W mojej, subiektywnej klasyfikacji mocnych miejsc książki, zdecydowanie przoduje rozdział 8. (Wyszukiwanie, prywatność, rząd i zło). Battelle pisze tam m.in. o ustawie USA PATRIOT, która pojawiła się w Kongresie Stanów Zjednoczonych tydzień po atakach z 11 września 2001 roku (weszła w życie 6 tygodni po zamachach!!!). Była to radykalna redefinicja istniejących w porządku prawnym Stanów Zjednoczonych ustaw związanych z kategoriami prywatności i nadzoru, która istotnie (już nie tylko na poziomie dociekań i domysłów futurologicznych) zmieniała poglądy na temat możliwości ‘podsłuchiwania’ strumienia kliknięć użytkowników Internetu – zgodnie z ustawą rząd Stanów Zjednoczonych może domagać się od takich firm jak Google ujawniania (na żadanie i w tajemnicy) bardzo szczegółowych informacji.
A poza tym? Brakuje mi w tekście odniesienia do zjawiska redundancji, które przecież determinuje współczesne myślenie na temat wyszukiwania (szukania i znajdowania w sieci).

Najnowsze komentarze