Kolejna porcja tekstów, smacznego

21 08 2007
W ramach rozliczania z przeszłością, opublikowałem w HIPERbLOGu dwa teksty, które dotąd nie ujrzały światła dziennego:

Elektroniczny o(d)pór edukacyjny przeciwko ograniczaniu kreatywnych możliwości nowych mediów- referat, przygotowany na Ogólnopolską Konferencję Naukową “Kreatywność Oporu w Edukacji” zorganizowaną przez Pomorską Akademię Pedagogiczną w Słupsku. Konferencja odbyła się w dniach 14-15 maja 2006 roku w Ustce.

Informacja chce być wolna. Hakerskie inspiracje dla edukacji w dobie nowych mediów- referat wygłoszony podczas konferencji “Człowiek i Nowe Media III”, która odbyła się w dniach 27-28 marca 2006 roku w Uniwersytecie Gdańskim.

Życzę krytycznej lektury. Z pokorą przyjmę uwagi i wnioski.





Plastelina, flamastry i prasowanki- czyli po warsztatach o kulturze 2.0

12 07 2007
Mija tydzień od warsztatów “Kultura nowa, kultura otwarta”. Warsztatów, podczas których spotkało się kilkanaście osób zainteresowanych przemianami współczesnej kultury, określanymi przez propagatorów jako kultura 2.0 W jednym miejscu zebrali się medioznawcy, socjologowie, dziennikarze obywatelscy, pedagodzy, historycy, prawnicy, kuratorzy sztuki i studenci. Czy termin kultura 2.0 jest słuszny, nad tym warto się zastanawiać, ale zrobię to przy innej okazji. Na pewno jest to hasło nośne i brzmi rewolucyjnie, oczywiście jeśli ktoś świadom jest przemian. Pokolenie moich rodziców mogłoby mieć z odszyfrowaniem terminu drobny problem.

Dwudniowe spotkanie osób zainteresowanych refleksją, ale i praktyką w zakresie k20 (może to będzie obrazoburcze, ale do niedawna określano moje pokolenie jako JP2, później jako b16 więc mam prawo lubować się w skrótach) uważam za udane. Poruszyliśmy nie tylko problem obszerności terminu kultura 2.0, zwróciliśmy uwagę na narzędzia, ale i na idee, które w parze pozwalają na zmianę świata. W większości skupiliśmy się na nowych możliwościach, m.in. produkcji treści, aktywnego odbioru, kultury uczestnictwa, ale pojawiały się również głosy krytykujące infoanarchistyczne zapędy, a także silne głosy wskazujące na ciemną stronę kultury 2.0 (przemysł porno również korzysta z tagów i technologii zbliżonych do youtube, przykładem może być choćby “polecany” niegdyś w serwisie miasik.net “wortal” pornotube – linkuję dla przykładu, zdecydowanie odradzam wejście).

Nie sposób zreferować wszystkiego, co działo się podczas spotkania. Świetnym pomysłem było skłonienie uczestników do przedstawienia prezentacji na dowolny temat z zakresu k20. Każda była inspirująca i wywoływała żywe dyskusje, które zabierały dużo czasu i przekształciły nieco program spotkania. Ale luźna rama warsztatów była raczej ich zaletą niż wadą. Inspirująca była także praca w grupach, tworzenie schematów k20 i dyskusja. Żaden z przedstawionych modeli kultury 2.0 nie ogarnął całości zjawiska i chyba pozostali uczestnicy się ze mną zgodzą, że modele można tworzyć na wiele sposobów, akcentując konkretne zagadnienie, albo pokusić się o jeden model, który musiałby być przestrzenny i złożony, w dodatku za tydzień mógłby okazać się nieaktualny.


Jedyne czego mi zabrakło, co prawdopodobnie wynika z przedmiotu dyskusji, to próba sprecyzowania k20, znalezienia jej podstaw, np. w konkretnych ideologiach (np. filozofia GNU, kultura komunitariańska, wizje hipertekstu- Busha, Nelsona, Bernersa Lee itd.), dyskusja o wolnej kulturze, która moim zdaniem jest podstawą dla k20, a także zwrócenia uwagi na silną rolę biznesu w rozwijaniu k20. Wynika to częściowo ze specyfiki przemian (rewolucja wolnego oprogramowania również ściśle łączy się z biznesem), ale jest również zagrożeniem dla wolności k20, jeśli głównym celem będzie zysk. Radykalnie, na przykładzie wspomnianego wyżej przemysłu porno, próbowała sygnalizować to Oliwia Piotrowska.

W tej chwili żałuję, że nie robiłem na bieżąco notatek podczas spotkania. Tylko czy wówczas znalazłbym czas na dyskusję? Niecierpliwie czekam na materiał wideo ze spotkania, chętnie raz jeszcze przesłucham wypowiedzi uczestników na temat kultury 2.0 i obejrzę fragmenty prezentacji. Pomysł dokumentowania spotkań jest pierwszorzędny, nie wyobrażam sobie spotkań na temat k20, które nie są dostępne szerszej publiczności. A tak się chyba stało w przypadku konferencji k20 w Warszawie i Wrocławiu, chyba że przegapiłem linki do materiałów.

Najwspanialsze jest dla mnie jednak, że mogłem debatować w gronie ludzi myślących podobnie, ale z różnorodnych perspektyw i że po warsztatach próbujemy tworzyć coś w rodzaju środowiska k20. Czekam na kolejne spotkanie. Pracownia54 już delikatnie myśli o spotkaniu na temat edukacji 2.0, nie ukrywam, że ten wątek był dla mnie jednym z najważniejszych, ale “na kwiaty przyjdzie jeszcze czas” ;)


ps do Alka Tarkowskiego (wiem, to nie list) Przy poprawianiu prasowanki na koszulkę, zamieniłeś prawdopodobnie hasło “CCCP- creative commons copyleft people” na “creative commons copyright people”, co mocno zmienia sens, a jednocześnie dalej skłania mnie do wniosku, że CC jest tylko nakładką na obecną sytuację i równolegle do rozwijania nakładki trzeba rozwijać alternatywne pomysły na prawo autorskie. Ale to taka mała dygresja…

więcej zdjęć

Creative Commons License
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.<!–

–>





Inicjatywa SFP vs propozycja Szulkina

14 06 2007

Polecam do przeczytania świetny artykuł Piotra Szulkina. Każdy, kto “myśli w duchu wolnej kultury”, będzie nim oburzony. Autor opisuje działania Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Organizacja ta wyszła z inicjatywą wymuszania na drodze sądowej opłat za używanie na stronach internetowych fragmentów polskich filmów. W praktyce oznacza to, że każdy kto, np. użyje takiego filmu, aby nagrać amatorski teledysk, filmik i umieści go w serwisie typu YouTube, narażony jest na sankcje prawne. Szulkin słusznie pomstuje na polskich filmowców i prawników zajmujących się prawem autorskim. Stawia im kontrę i postuluje otworzenie serwera ze starymi polskimi filmami przed i powojennymi, z którego każdy fan mógłby je dowolnie “ściągać”. Według Szulkina, prawnicy zamiast ścigać twórców amatorów, zająć powinni się łamiącymi prawa autorskie i prawa konsumenta wielkimi koncernami medialnymi.





prawo autorskie w Nibylandii na Bałtyckim Festiwalu Nauki

23 05 2007

W ramach Bałtyckiego Festiwalu Nauki odbędzie się panel dyskusyjny, którego celem będzie omówienie modelowego systemu praw autorskich w Nibylandii. Organizatorem panelu jest Koło Prawa Własności Intelektualnej, działające przy Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego. Więcej informacji znajdziecie na blogu organizatorów.

Organizatorzy zaprosili mnie do udziału w panelu, na co oczywiście odpowiedziałem pozytywnie, ponieważ rozważanie na temat praw autorskich w czasach (prawie)powszechnego dostępu do technologii umożliwiających powielanie i przekształcanie informacji i swobodę nadawania, uważam za bardzo istotne. I nie chodzi tu wcale o moją wrogość do systemu praw autorskich. Idealistycznie jestem infoanarchistą, ale staram się być również pragmatykiem. A w obecnej sytuacji to drugie wyklucza w niektórych (w wielu?) sytuacjach pierwsze.

Organizatorzy poinformowali mnie, że zaprosili do panelu także przedstawicieli Partii Piratów, zatem może dojść do ciekawej wymiany poglądów i, mam nadzieję, do ciekawej konkluzji (a może do wielu ciekawych konkluzji?). Dyskusja prawników (którzy niekoniecznie muszą pełnić rolę “złych pośredników” w rozumieniu Lessiga), “piratów”- infoanarchistów (którzy chcą zdecydowanych zmian), pedagoga zainteresowanego ułatwieniem dostępu do wiedzy (wierzę w hasło Wikimedii) i wszystkich zainteresowanych może być niezwykle emocjonująca (i twórcza).


Creative Commons License

Ten
utwór jest dostępny na
licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska.








Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.