Jestem człowiekiem roku!

17 12 2006

Magazyn Time, który od wielu wielu lat publikuje dorocznie artykuł na temat człowieka roku, przyznał tym razem tytuł… mnie. A dokładnie również Tobie i Twoim znajomym, o ile w wolnym czasie wykorzystujecie sieć do publikacji swojej twórczości. I nie robicie tego dla pieniędzy tylko dla własnej satysfakcji. Publikuję w serwisie Flickr, del.icio.us, Wykop.pl, Gwar.pl, mam konto w iThink.pl, współtworzę dwa blogi w Blogger.com i korzystam z wielu innych serwisów, zatem uważam, że tytuł otrzymałem zasłużenie.

Nietypowy tytuł człowieka roku jest dowodem na to, że oddolna twórczość internautów nabiera ogromnego znaczenia w globalnej skali. To również sygnał, że, jeśli się tylko postaramy i obok publikowania treści zastanowimy się również, np. czy warto utrzymywać restrykcyjne prawo autorskie (jeśli wszyscy marzymy, o tym, by nasze utwory były rozpowszechniane), możemy obudzić się niebawem w o wiele ciekawszym świecie.





flash mob- strzelanina w Arkadii

7 12 2006
Flash mob nie jest chyba dla nikogo niczym nowym. Jakiś czas temu miał swoje pięć (lub jak wolą anglosasi piętnaście) minut. Oczywiście mówię o chwili sławy medialnej, ponieważ akcje “błyskawicznego tłumu” odbywają się nieustannie, angażując mniejsze lub większe grupy ludzi.

Zupełnie niedawno doszło do ciekawego flash- spektaklu (inspirowanego reklamą Xbox- obejrzyjcie koniecznie, jest na końcu wpisu) w centrum handlowym Arkadia (gdzieś w Polsce). Nagle spora część z tłumu klientów spacerujących pomiędzy sklepami, zaczyna do siebie mierzyć z… palców. I nie jest to pięć czy piętnaście osób, ale kilkadziesiąt. Celują do siebie nawzajem, wplątując się w sieć bez wyjścia. Każdy kogoś pilnuje, są zatem w ślepej uliczce i wystarczyłby jeden słabszy psychicznie osobnik, by padł strzał, który będzie jak pierwsza kostka domina puszczona w ruch. Oczywiście mierzący tylko na to czekają i po chwili nerwowego celowania i wystraszania wrogów (chociaż kto wróg, a kto nie, chyba wszystkim już się zatarło), po krótkiej ciszy pada pierwszy strzał. A po nim słychać dziesiątki strzałów i trup ściele się gęsto na podłodze handlowej galerii. Co w tym momencie pomyśleli zwykli klienci i jaki orzech do zgryzienia mieli ochroniarze, o to trzeba by zapytać ich samych.

Wydaje mi się, że flash moby można potraktować jako kolektywną sztukę. Improwizacyjną sztukę nowych mediów, gdzie scenariusz wydarzenia nie jest sztywną konstrukcją, ale ogranicza się do pomysłu, powiadomienia zainteresowanych współartystów i wyboru miejsca performance’u. Przygotowania odbywają się w wirtualnej przestrzeni i jako efekt pojawiają w przestrzeni realnej, tworząc jednak wirtualną, nierealną, abstrakcyjną przestrzeń wydarzenia. Oczywiście pomysły są lepsze i gorsze, bywały i bywają próby komercyjnego wykorzystania błysk- tłumu, ale są na szczęście szybko rozpoznawane i ignorowane przez prawdziwych flash-mobowców. Jedyne czego obawiałbym się, to dyskretnego wykorzystania flash mobów. Np. w oparciu o informacje w jakich miejscach zbiera się najczęście pewna targetowa grupa potencjalnych konsumentów- np. młodzież w centrach handlowych, kinach, klubach itp., wysyłanie tam różnej wielkości grup osób, które miałyby przy sobie napój określonej marki, eksponowałyby nową kolekcję ciuchów czy promowały konkretne zachowania, jak palenie papierosów itp. Taki dyskretny i fałszywy flash mob mógłby (choć specem od pr nie jestem) nieźle zadziałać. Tylko organizatorzy musieliby rzeczywiście sprawdzić, czy koszt błysku nie jest wyższy niż realne korzyści z niego wynikające.

Flash mob może być również świetnym narzędziem politycznej aktywności- zwolennicy pewnej idei organizują kilkudziesięciominutowy happening, a potem rozchodzą się jak gdyby nigdy nic wtapiając w tłum i zapomnijcie, że kogokolwiek złapiecie. Może to być również narzędzie edukacyjne, funkcjonujące jak opisany wyżej flash mob ukryty, ale w bardziej szczytnym celu. Na pewno jest to świetny bodziec intelektualny dla spokojnie pasącego się stada niedzielnych konsumentów… Gdyby ktoś miał relację niezaangażowanych uczestników, będę wdzięczny za przesłanie.

Na koniec reklama Xbox, inspiracja dla opisanego flash mobu

Creative Commons License
Ten wpis jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.0 Poland.<!–

HIPERbLOG
2006
swobodna podr?z przez hipertekstowa przestrzen…
Grzegorz D. Stunza
Grzegorz D. Stunza

–>








Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.