Konferencja ‘Wychowanie przez świat fikcyjny dla świata rzeczywistego’, która odbyła się w Gdańsku w ubiegłym tygodniu, była niewątpliwym wydarzeniem naukowym. Nie miałem niestety okazji uczestniczyć w całości konferencji i wysłuchać wszystkich wystąpień. Obrady w ‘mojej’ sekcji, zatytułowanej Kulturowe trajektorie wyobraźni, miały jednak wymiar dość jednostronny. Wystąpienia i dyskusja obrazowały otępienne dla dyskursu medialnego przekonanie, iż komunikaty masowe ‘oddziaływują’ i ‘mają wpływ’.
Sprowadzanie dyskusji na temat mediów (niezależnie od tego czy mówimy o bajce i jej konwencjach, czy też o telewizji i internecie) do deterministycznej strategii – logiki biegunowego postrzegania znaczeń przypisywanych środkom przekazu, nie wnosi nic nowego – ułatwia jedynie formułowanie argumentów i sądów (przeważnie niestety sądów) na wybrany temat (jakie to spektakularne powiedzieć, iż treści masowe mają na nas wpływ – celują w takich formułach tzw. eksperci różnej maści, wypowiadający się w mediach przy okazji ‘kolejnego dramatycznego wydarzenia’).
Dość powiedzieć, że podczas dykusji konfrontowano to co linearne (w domyśle – kanoniczne, ‘wartościowe’) z tym, co hipermedialne, rozgałęzione, nieokreślone (w domyśle – ‘takie jakieś byle jakie, gdzieś tam znalezione…’)
Tygodnik Time wybierając Człowieka Roku – anonimowego (sic!) użytkownika sieci, rozwijającego narzędzia netspołeczności – wpisuje się niestety w ten prymitywny, deterministyczny paradygmat. Za rok usłyszymy bowiem (być może na łamach tego samego pisma) o kolejnym, niewyobrażalnie i niewiarygodnie modyfikującym nasze rzeczywiste poczynania ‘zjawisku’. Ponownie będziemy świadkami niespotykanej aktywności, ‘przejmowaniu sterów globalnych mediów’, ‘ustanawiania i kształtowania nowej, cyfrowej demokracji’, albo ‘ogrywania profesjonalistów w ich własnej grze’ (cytaty z uzasadnienia wyboru: Lev Grossman – dziennikarz Time).
Sprowadzanie dyskusji na temat mediów (niezależnie od tego czy mówimy o bajce i jej konwencjach, czy też o telewizji i internecie) do deterministycznej strategii – logiki biegunowego postrzegania znaczeń przypisywanych środkom przekazu, nie wnosi nic nowego – ułatwia jedynie formułowanie argumentów i sądów (przeważnie niestety sądów) na wybrany temat (jakie to spektakularne powiedzieć, iż treści masowe mają na nas wpływ – celują w takich formułach tzw. eksperci różnej maści, wypowiadający się w mediach przy okazji ‘kolejnego dramatycznego wydarzenia’).
Dość powiedzieć, że podczas dykusji konfrontowano to co linearne (w domyśle – kanoniczne, ‘wartościowe’) z tym, co hipermedialne, rozgałęzione, nieokreślone (w domyśle – ‘takie jakieś byle jakie, gdzieś tam znalezione…’)
Tygodnik Time wybierając Człowieka Roku – anonimowego (sic!) użytkownika sieci, rozwijającego narzędzia netspołeczności – wpisuje się niestety w ten prymitywny, deterministyczny paradygmat. Za rok usłyszymy bowiem (być może na łamach tego samego pisma) o kolejnym, niewyobrażalnie i niewiarygodnie modyfikującym nasze rzeczywiste poczynania ‘zjawisku’. Ponownie będziemy świadkami niespotykanej aktywności, ‘przejmowaniu sterów globalnych mediów’, ‘ustanawiania i kształtowania nowej, cyfrowej demokracji’, albo ‘ogrywania profesjonalistów w ich własnej grze’ (cytaty z uzasadnienia wyboru: Lev Grossman – dziennikarz Time).
Nie do końca się z Tobą zgodzę w części o magazynie Time. Ale tak się rozpisałem w komentarzu, że postanowiłem stworzyć z niego wpis w HIPERbLOGu:
http://hiperblog.blogspot.com/2006/12/znowu-czowiek-roku-odpowied-na-wpis-w.html
Niestety, adres w komentarzu nie działa. Proponuję wejść na moją stronę, na pewno wspis się znajdzie. W razie czego wejście przez mój profil.