Henry Jenkins – pobyt w Polsce, "Textual Poachers" i "Kultura konwergencji"

27 12 2006
Na swoim blogu, wybitny badacz mediów z MIT, Henry Jenkins, dzieli się swoimi wrażeniami z pobytu w Polsce. Swoje sprawozdanie podzielił na trzy części.

W pierwszej z nich przedstawia wstęp do polskiej edycji książki Kultura konwergencji. Tezy w nim zawarte, mniej więcej pokrywają się z tym, co profesor przedstawił na dwóch konferencjach, w których w Polsce uczestniczył, czyli na konferencji Kultura 2.0 i SAI 06.

Druga i trzecia odsłona sprawozdania z pobytu w Polsce jest nieco mniej naukowa, ale jakże dla nas – Polaków interesująca. H. Jenkins w sposób krótki i interesujący pisze o Warszawie, o kompleksie Polaków jeśli chodzi o brzydotę ich stołecznego miasta, o pięknie ;) Pałacu Kultury. W sprawozdaniu z konferencji dużo pisze m. in. o Wiedźminie Sapkowskiego. Badacz wspomina także o jednym z warszawskich klubów, w którym znalazł się razem z uczestnikami konferencji SAI 06 oraz o niezwykle jego zdaniem ciekawym zjawisku polskiej muzyki reggae (powstałej bez udziału rdzennych Jamajczyków).

Ostatnią część polskich refleksji poświęca Jenkins polskiej scenie komiksowej, którą uważa za jedną z największych na świecie. Wspomina między innymi takie tytuły jak Tytus, Romek i Atomek, Kapitan Kloss czy Thorgal. :)

Warto pamiętać, że wizyta Jenkinsa w Polsce i, co za tym idzie, jego wpisy w blogu zbiegają się z wydaniem w Polsce jego książki Kultura konwergencji. Jest to niestety jedyne do tej pory, przetłumaczone na nasz język, dzieło tego badacza. Miałem przyjemność przeczytać w oryginale jedną z wcześniejszych jego książek – Textual Poachers, w której Jenkins pisał o fandomach – społecznościach fanów różnorakich zjawisk kultury medialnej. Jenkins analizował twórczość fanów przeciwstawiając ją komercyjnym praktykom producentów. Opisując świat fandomów seriali telewizyjnych, pokazał nowy typ kultury, który za M. De Certeau nazwał kłusownictwem (poaching). Według tego modelu fani to aktywni twórcy alternatywnej kultury, którzy tworzą ją z elementów upolowanych i przetworzonych z oficjalnych przekazów medialnych.

Kultura konwergencji to również, w dużym uogólnieniu, dzieło o zderzeniu interesów wielkich korporacji z działalnością amatorów. Jest to, rzec można, pochwała mediów takich jak telewizja czy Internet. Ciesząc się zatem z polskiej edycji książki Jenkinsa, zabieram się do lektury, którą wszystkim polecam!!!





One Laptop Per Child- wideo i …

19 12 2006
Zachęcam do obejrzenia krótkiego filmu, w którym można nie tylko zobaczyć, ale i usłyszeć pomysłodawców i nadzorców projektu One Laptop Per Child, popularnie określanego mianem “laptopa za 100 dolarów” (100$ laptop). Co prawda widziałem film, ale oglądałem go w uniwersyteckiej czytelni internetowej bez dźwięku, zatem polecam nieco na wyrost. Sądzę jednak że “Technology Review” wydawany przez MIT, a przy tej uczelni prowadzony jest również projekt taniego komputera, nie publikuje mało wartościowych informacji.

Myślę, że warto również zajrzeć na stronę domową projektu, który jest przetłumaczony na wiele języków, w tym na polski przez tubylczych zapaleńców, pracujących na wiki (gdzie i mnie zdarzyło się podrzucić kilka pomysłów) nad sprowadzeniem OLPC przez Polski Rząd do RP. Na pewno warto również przeczytać tekst w ostatnim numerze”Technology Review”, poświęcony “komputerowi, który być może uratuje świat (?)”.

Miłego oglądania

Creative Commons License
Wpis dostępny na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 2.5 Poland License.<!–

–>





świat fikcyjny i człowiek roku

17 12 2006
Konferencja ‘Wychowanie przez świat fikcyjny dla świata rzeczywistego’, która odbyła się w Gdańsku w ubiegłym tygodniu, była niewątpliwym wydarzeniem naukowym. Nie miałem niestety okazji uczestniczyć w całości konferencji i wysłuchać wszystkich wystąpień. Obrady w ‘mojej’ sekcji, zatytułowanej Kulturowe trajektorie wyobraźni, miały jednak wymiar dość jednostronny. Wystąpienia i dyskusja obrazowały otępienne dla dyskursu medialnego przekonanie, iż komunikaty masowe ‘oddziaływują’ i ‘mają wpływ’.
Sprowadzanie dyskusji na temat mediów (niezależnie od tego czy mówimy o bajce i jej konwencjach, czy też o telewizji i internecie) do deterministycznej strategii – logiki biegunowego postrzegania znaczeń przypisywanych środkom przekazu, nie wnosi nic nowego – ułatwia jedynie formułowanie argumentów i sądów (przeważnie niestety sądów) na wybrany temat (jakie to spektakularne powiedzieć, iż treści masowe mają na nas wpływ – celują w takich formułach tzw. eksperci różnej maści, wypowiadający się w mediach przy okazji ‘kolejnego dramatycznego wydarzenia’).
Dość powiedzieć, że podczas dykusji konfrontowano to co linearne (w domyśle – kanoniczne, ‘wartościowe’) z tym, co hipermedialne, rozgałęzione, nieokreślone (w domyśle – ‘takie jakieś byle jakie, gdzieś tam znalezione…’)
Tygodnik Time wybierając Człowieka Roku – anonimowego (sic!) użytkownika sieci, rozwijającego narzędzia netspołeczności – wpisuje się niestety w ten prymitywny, deterministyczny paradygmat. Za rok usłyszymy bowiem (być może na łamach tego samego pisma) o kolejnym, niewyobrażalnie i niewiarygodnie modyfikującym nasze rzeczywiste poczynania ‘zjawisku’. Ponownie będziemy świadkami niespotykanej aktywności, ‘przejmowaniu sterów globalnych mediów’, ‘ustanawiania i kształtowania nowej, cyfrowej demokracji’, albo ‘ogrywania profesjonalistów w ich własnej grze’ (cytaty z uzasadnienia wyboru: Lev Grossman – dziennikarz Time).




Jestem człowiekiem roku!

17 12 2006

Magazyn Time, który od wielu wielu lat publikuje dorocznie artykuł na temat człowieka roku, przyznał tym razem tytuł… mnie. A dokładnie również Tobie i Twoim znajomym, o ile w wolnym czasie wykorzystujecie sieć do publikacji swojej twórczości. I nie robicie tego dla pieniędzy tylko dla własnej satysfakcji. Publikuję w serwisie Flickr, del.icio.us, Wykop.pl, Gwar.pl, mam konto w iThink.pl, współtworzę dwa blogi w Blogger.com i korzystam z wielu innych serwisów, zatem uważam, że tytuł otrzymałem zasłużenie.

Nietypowy tytuł człowieka roku jest dowodem na to, że oddolna twórczość internautów nabiera ogromnego znaczenia w globalnej skali. To również sygnał, że, jeśli się tylko postaramy i obok publikowania treści zastanowimy się również, np. czy warto utrzymywać restrykcyjne prawo autorskie (jeśli wszyscy marzymy, o tym, by nasze utwory były rozpowszechniane), możemy obudzić się niebawem w o wiele ciekawszym świecie.





Code v. 2

14 12 2006
Lawrence Lessig [kiedy polscy naukowcy będą mieli podobne strony WWW? :( ], znany polskim czytelnikom z “Wolnej kultury. W jaki sposób wielkie media wykorzystują technologię i prawo, aby blokować kulturę i kontrolować kreatywność”, którą to książkę można bezpłatnie ściągnąć w sieci, popełnił kolejne dzieło. Tym razem jest to druga wersja publikacji “Code and OtherLaws of Cyberspace”, przepisanej, czy jak woli Lessig przetłumaczonej na nasze czasy. Siedem lat, jakie minęły od publikacji pierwszej wersji to w historii internetu cała epoka, dlatego użycie terminu “tłumaczenie” jest jak najbardziej na miejscu. A tłumaczył Lessig książkę na wiki, z opiekunami poszczególnych rozdziałów i różnorodnymi internautami, którzy dyskutowali tezy z pierwszej wersji i dodawali od siebie fragmenty tekstu. Później Lessig zebrał materiał i dokończył transpozycję na “nasze czasy”.

Obszerniejsze info o książce znajdziecie na stronie Jarosława Lipszyca. Natomiast koordynator CC Polska, Alek Tarkowski w dniu wydania książki wspominał o pomyśle zbiorowego tłumaczenia na język polski. W podobny lub lepszy/inny sposób jak to miało miejsce w przypadku “Wolnej kultury”. Jeśli tłumaczenie dojdzie do skutku, myślę, że warto włączyć się w projekt. To chyba najszybsza droga do ukazania wartościowej książki szerokiemu gronu polskich odbiorców. I to kolejny argument za licencjami Creative Commons (no może nie za wszystkimi, ja preferuję tę skrajnie liberalną o wirusowej naturze- CC- BY- SA i z niej skorzystał również Lessig przy publikacji nowego wydania), ale o tym dlaczego w świecie nowych mediów restrykcyjne prawo autorskie jest rodzajem opresji i szkodzi nam wszystkim postaram się napisać innym razem.

Creative Commons License
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska.<!–

–>





Zmarł Augusto Pinochet – sylwetka dyktatora w mediach

10 12 2006
Augusto José Ramón Pinochet Ugarte zmarł 10 grudnia 2006 roku w Santiago de Chile.

Pinochet dochodzi do władzy w 1973 roku, staje na czele junty wojskowej, która obala lewicowego prezydenta Salvadora Allende (Allende ginie w niewyjaśnionych do dzisiaj okolicznościach). Pinochet zostaje prezydentem w 1974 roku i funkcje pełni do 1990 roku, kiedy to pokojowo (?) przekazuje władzę (Patricio Aylwin, zwycięzca wyborów, negocjuje z Pinochetem przekazanie władzy – w efekcie Pinochet otrzymuje liczne przywileje, m.in. miejsce w Senacie do końca życia).
Pinochetowi udowodniono kierowanie kilkudziesięcioma akcjami o charakterze represyjnym – według danych Narodowej Komisji ds. Więźniów Politycznych i Stosowania Tortur w czasie 17 lat rządów Pinocheta ginie około 3 tys. opozycjonistów, zaś około 30 tys. ludzi poddanych zostało różnego rodzaju represjom (więzienie, tortury).
Sylwetka Pinocheta w mediach (ciekawe):
Le Monde
BBC NEWS
NYT
CNN
Die Welt
Gazeta
Dziennik





Konferencje: "Wychowanie przez świat fikcyjny dla świata rzeczywistego" i SAI

8 12 2006
W najbliższych dniach współautorzy pracowni54 wezmą aktywny udział w konferencjach “Społeczne apsekty internetu” i “Wychowanie przez świat fikcyjny dla świata rzeczywistego”.

Podczas SAI wystąpią (8-10 grudnia 2006 SWPS w Warszawie):

mgr Agnieszka Kminikowska z tematem Interaktywna twórczość jako (nowy) sposób uczestnictwa w kulturze”, [Agnieszka, kiedy wreszcie będziesz miała sieć, żeby coś napisać dla kolektywu? ;) ]

mgr Piotr Siuda z tematem “Cyberreligia. Powstanie religijnych społeczności wirtualnych”,

W konferencji “Wychowanie przez świat fikcyjny dla świata rzeczywistego” wezmą udział (12-13 grudnia 2006 Centrum Sztuki Współczesnej “Łaźnia” w Gdańsku):

mgr Damian Muszyński z tematem “Rzeczywistość wirtualna jako forma obecności i interakcji w świecie fikcyjnym”,

mgr Grzegorz D. Stunża “Edukacja w wirtualnym państwie dla świata rzeczywistego na przykładzie Księstwa Sarmacji”.

Zapraszamy serdecznie!





flash mob- strzelanina w Arkadii

7 12 2006
Flash mob nie jest chyba dla nikogo niczym nowym. Jakiś czas temu miał swoje pięć (lub jak wolą anglosasi piętnaście) minut. Oczywiście mówię o chwili sławy medialnej, ponieważ akcje “błyskawicznego tłumu” odbywają się nieustannie, angażując mniejsze lub większe grupy ludzi.

Zupełnie niedawno doszło do ciekawego flash- spektaklu (inspirowanego reklamą Xbox- obejrzyjcie koniecznie, jest na końcu wpisu) w centrum handlowym Arkadia (gdzieś w Polsce). Nagle spora część z tłumu klientów spacerujących pomiędzy sklepami, zaczyna do siebie mierzyć z… palców. I nie jest to pięć czy piętnaście osób, ale kilkadziesiąt. Celują do siebie nawzajem, wplątując się w sieć bez wyjścia. Każdy kogoś pilnuje, są zatem w ślepej uliczce i wystarczyłby jeden słabszy psychicznie osobnik, by padł strzał, który będzie jak pierwsza kostka domina puszczona w ruch. Oczywiście mierzący tylko na to czekają i po chwili nerwowego celowania i wystraszania wrogów (chociaż kto wróg, a kto nie, chyba wszystkim już się zatarło), po krótkiej ciszy pada pierwszy strzał. A po nim słychać dziesiątki strzałów i trup ściele się gęsto na podłodze handlowej galerii. Co w tym momencie pomyśleli zwykli klienci i jaki orzech do zgryzienia mieli ochroniarze, o to trzeba by zapytać ich samych.

Wydaje mi się, że flash moby można potraktować jako kolektywną sztukę. Improwizacyjną sztukę nowych mediów, gdzie scenariusz wydarzenia nie jest sztywną konstrukcją, ale ogranicza się do pomysłu, powiadomienia zainteresowanych współartystów i wyboru miejsca performance’u. Przygotowania odbywają się w wirtualnej przestrzeni i jako efekt pojawiają w przestrzeni realnej, tworząc jednak wirtualną, nierealną, abstrakcyjną przestrzeń wydarzenia. Oczywiście pomysły są lepsze i gorsze, bywały i bywają próby komercyjnego wykorzystania błysk- tłumu, ale są na szczęście szybko rozpoznawane i ignorowane przez prawdziwych flash-mobowców. Jedyne czego obawiałbym się, to dyskretnego wykorzystania flash mobów. Np. w oparciu o informacje w jakich miejscach zbiera się najczęście pewna targetowa grupa potencjalnych konsumentów- np. młodzież w centrach handlowych, kinach, klubach itp., wysyłanie tam różnej wielkości grup osób, które miałyby przy sobie napój określonej marki, eksponowałyby nową kolekcję ciuchów czy promowały konkretne zachowania, jak palenie papierosów itp. Taki dyskretny i fałszywy flash mob mógłby (choć specem od pr nie jestem) nieźle zadziałać. Tylko organizatorzy musieliby rzeczywiście sprawdzić, czy koszt błysku nie jest wyższy niż realne korzyści z niego wynikające.

Flash mob może być również świetnym narzędziem politycznej aktywności- zwolennicy pewnej idei organizują kilkudziesięciominutowy happening, a potem rozchodzą się jak gdyby nigdy nic wtapiając w tłum i zapomnijcie, że kogokolwiek złapiecie. Może to być również narzędzie edukacyjne, funkcjonujące jak opisany wyżej flash mob ukryty, ale w bardziej szczytnym celu. Na pewno jest to świetny bodziec intelektualny dla spokojnie pasącego się stada niedzielnych konsumentów… Gdyby ktoś miał relację niezaangażowanych uczestników, będę wdzięczny za przesłanie.

Na koniec reklama Xbox, inspiracja dla opisanego flash mobu

Creative Commons License
Ten wpis jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.0 Poland.<!–

HIPERbLOG
2006
swobodna podr?z przez hipertekstowa przestrzen…
Grzegorz D. Stunza
Grzegorz D. Stunza

–>





seminarium: media-kultura popularna- edukacja- mgr D. Muszyński

5 12 2006
Zapraszamy serdecznie na kolejne już spotkanie w ramach seminarium “media- kultura popularna- edukacja”, organizowanego przez Pracownię Edukacji Medialnej IP UG. Tym razem dyskusja będzie prowadzona wokół wystąpienia mgra Damiana Muszyńskiego “Zjawisko redundancji jako kontekst współczesnej edukacji. Jak zmienia nas szukanie i znajdowanie – w stronę pedagogiki Internetu”.

6 grudnia 2006r. o godzinie 11.30 w Instytucie Pedagogiki UG, w sali 54





Zmiany w serwisie IThink.pl

2 12 2006
24 listopada, jeden z nielicznych polskich serwisów z kręgu, tzw. social publishingIThink.pl, przeszedł gruntowną zmianę zarówno pod względem graficznym jak i pod względem usability.
Jak pisze na swoim blogu Rafał Janik (jeden z twórców IThink), nowa odsłona serwisu wzoruje się przede wszystkim na serwisach NYTimes.com czy BusienssWeek.com (zresztą wyraźnie to widać).
Co ciekawe w IThink ograniczona zostaje dotychczasowa swoboda, jeśli chodzi o akceptację publikowanych artykułów i materiałów. Autorzy serwisu odchodzą od propagowanej do tej pory zasady randomkracji (zatwierdzania artykułów jedynie poprzez użytkowników serwisu). Pojawia się bowiem instytucja redaktora, który ma dosyć sporą władzę, jeśli chodzi o to, co znajdzie się w IThinku.

Rafał Janik tak wyjaśnia rolę redaktora:

Wprowadzona została instytucja Redaktora, który obecnie ma prawo poprawiać artykuły pod kątem ortografii, stylu, gramatyki, a jeżeli artykuł jest pełen błędów, może zwrócić materiał do autora z prośbą o korektę. Redaktor ma także prawo na bezwzględną publikację artykułu jeśli uzna, że jest to bardzo ważna publikacja i ze względu na swoją aktualność nie powinna oczekiwać na głosy wylosowanych w procesie randomkracji użytkowników. Redaktor ma 49 proc. głosów w randomkracji, czyli wystarczy, że na artykuł zagłosuje Redaktor i 1 użytkownik, a artykuł będzie opublikowany. Oczywiście pozostaje także, standardowa droga randomkracji, czyli na artykuł może zagłosować 3 z 10 losowo wybranych użytkowników. Ta zmiana ma na celu przyspieszenie publikacji niektórych artykułów na stronach iThink.pl.
Rafał Janik – Metamorfoza serwisu Ithink.pl…

Inne zmiany, które pojawiają się w IThink.pl to m. in.: możliwość zapisania artykułu do ulubionych, możliwość zapisania artykułu jako PDF, zmiany w edycji artykułów.
Z tego co wiem, to jeszcze nie koniec zmian w serwisie IThink.pl. Obecny właściciel serwisu – CR Media planuje wokół niego rozbudowę nowego portalu internetowego.







Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.